czwartek, 20 października 2011

It's the way I'm feeling

Uświadomiłam sobie ostatnio bardzo istotną rzecz (uwaga, czas na wyznanie!). Jestem... totalną fanką dwóch rzeczy - gotowania i mody. I jakkolwiek głupio to brzmi, dla mnie to bardzo istotne odkrycie. :) Od roku błąkam się po tej Polibudzie, na tym całym Zarządzaniu, cały czas sobie myśląc - co dalej? Do tej pory uważałam, że nie mam żadnych sprecyzowanych zainteresowań i że nie mam bladego pojęcia, z czym chciałabym związać przyszłość (oprócz tego, że z jakimś fajnym facetem). Tymczasem to, co być może jest ścieżką dla mnie, jest tuż pod moim nosem - bo gdzie, jak nie w kuchni czuję się dobrze? I co, jak nie moda, sprawia mi taką frajdę? Wiem, jakieś 90% populacji kobiet może o sobie powiedzieć to samo, ale I don't care. Możliwości są teraz nieograniczone, jeśli dodać do tego zapał, czas i przede wszystkim - pomysł. Dla mnie liczy się to, że powoli w głowie zaczynają jakieś pomysły kwitnąć i straszliwie mnie to cieszy. Dodając do tego moją zajawkę z projektem Politechnika Fashion (zapraszam :)), z czystych kalkulacji wychodzi, co tak naprawdę mnie uszczęśliwia.


Na zdjęciu powyżej - idealny sposób na chill. Gazetka, coby się pozachwycać ciuchami (tak naprawdę tylko ją przeglądam, a później kupuję następną - wzrokowiec ze mnie do bólu) i żeli z Tesco. :D Polecam!

W związku z moim epokowym odkryciem, spodziewajcie się nudnych postów o rajtkach (kocham "Żabcię" z Przepisu na życie!), torebkach, stylizacjach, które mi się podobają i takie tam. :P 

Krótki post, ale "żeby nie było, że nie ostrzegałam", postanowiłam się nowinami podzielić. Tymczasem zawijam do spania, w brzuchu burczy mi niemiłosiernie, więc żeby uniknąć nocnego podjadania, lepiej po prostu pójść spać. ;) W sobotę robię podejście do dań słonych - w słodkich już się wyćwiczyłam, dlatego postanowiłam się przemóc i zacząć działać na innym polu. Mówię "przemóc", bo jeśli chodzi o słone dania to należę do tych tchórzy, którym posmakowanie "czegoś nowego" przychodzi z wielkim trudem, a jako kucharka muszę danie wypróbować, czy doprawione, czy odpowiednio ciepłe itd. itd. No nic, czas działać. :) Poza tym weekend zapowiada się bardzo milutko - słodkie nicnierobienie. A za tydzień bieg PG, także ogólnie dzieje się, dzieje. :)

Udanego weekendu!


Dopiero przed chwilą przesłuchałam, ale mega podoba mi się klimat teledysku. :) Piosenka raczej krótka, ale wpada w ucho. Przede wszystkim jednak podoba mi się obecny styl Rihanny, niebo a ziemia jeśli chodzi o jej poprzedni. Mówiąc "styl" mam na myśli nie tylko ciuchy, ale też sposób kręcenia teledysków, efekty, a przede wszystkim - kolorystyka. Po "Only girl" to chyba jej najlepszy teledysk. :)


1 komentarz:

  1. widziałam Twój projekt politechnika fashion - świetny pomysł :D

    OdpowiedzUsuń